Bos016

Wizyta duszpasterska.

Otwarte drzwi, otwarte serce – o co tak naprawdę chodzi w wizycie duszpasterskiej?

W naszym polskim krajobrazie zima to nie tylko czas śniegu i długich wieczorów, ale także czas, kiedy w wielu naszych domach rozlega się dźwięk dzwonka, a w drzwiach staje kapłan. Wizyta duszpasterska, potocznie zwana kolędą.

Dla jednych to piękna tradycja, na którą czekają z radością. Dla innych – powiedzmy sobie szczerze – moment pewnego stresu, pośpiesznego sprzątania czy zastanawiania się: „o co ksiądz zapyta?”.

Czasami, w natłoku codziennych spraw i medialnego szumu, gubimy sens tego spotkania, sprowadzając je do przykrych stereotypów czy kwestii materialnych.

Dlatego dzisiaj chciałbym Was zaprosić do spojrzenia na kolędę oczami wiary i serca. Spróbujmy na chwilę zapomnieć o tym, czy podłoga lśni idealną czystością, i odsuńmy na bok temat „koperty”, który tak często niesprawiedliwie przysłania istotę rzeczy.

Kiedy kapłan przekracza próg naszego mieszkania, wypowiada słowa: „Pokój temu domowi”. (my odpowiadamy: i wszystkim jego mieszkańcom ). To nie jest zwykłe „dzień dobry”. To potężne życzenie, a wręcz proklamacja Bożej obecności w Waszym małym świecie.

Nasz dom to miejsce, gdzie toczy się prawdziwe życie. Tu się śmiejemy, tu płaczemy, tu kłócimy się i godzimy. Tu wychowujemy dzieci i tu zmagamy się z chorobami czy samotnością. Kolęda jest po to, aby zaprosić Boga w sam środek tej codzienności.

Kapłan przychodzi, by w Imieniu Jezusa pobłogosławić te cztery ściany i wszystkich, którzy w nich mieszkają. To błogosławieństwo ma być tarczą i światłem na cały nadchodzący rok.

To prośba, by w tym domu panowała miłość, by omijały go nieszczęścia, a mieszkańcy mieli siłę do pokonywania trudności.

Jest coś niezwykle wzruszającego w momencie, gdy domownicy przerywają swoje zajęcia, wyłączają telewizor, odkładają telefony i stają ramię w ramię z kapłanem, by odmówić „Ojcze Nasz”.

W tej krótkiej chwili Wasz salon czy kuchnia zamieniają się w małą świątynię. Modlitwa zanoszona we własnym domu ma szczególną siłę. To moment, w którym mówimy Bogu: „Panie, to jest nasze miejsce na ziemi, ale chcemy, żebyś Ty był tu Gospodarzem. Opiekuj się nami”.

To właśnie jest istota kolędy – duchowe umocnienie. To zastrzyk nadziei, przypomnienie, że nie jesteśmy sami ze swoimi problemami, że Kościół to nie tylko budynek z cegły, ale wspólnota ludzi, do których przychodzi pasterz.

Warto też spojrzeć na wizytę duszpasterską jak na zwykłe, ludzkie spotkanie. To szansa, by zamienić z księdzem kilka ciepłych słów, by poczuć, że jesteśmy częścią parafialnej rodziny. Czasem jedno dobre słowo, krótka rozmowa czy uśmiech mogą przełamać lody i zbudować most, którego bardzo nam dzisiaj brakuje.

Mit „koperty”
Musimy poruszyć ten temat, bo on często przysłania istotę wizyty duszpasterskiej. Wiele osób rezygnuje z przyjęcia księdza, bo wstydzi się, że nie ma pieniędzy, albo boi się, że zostanie źle oceniona.

Kochani, powiedzmy to głośno i wyraźnie: ofiara pieniężna NIE JEST warunkiem otrzymania błogosławieństwa. Błogosławieństwo Boga jest za darmo. Łaska jest za darmo. Nie da się jej kupić za żadną kwotę.

Często pytacie: „Ile dać w kopertę?”. Odpowiedź jest prosta i ewangeliczna: Tyle, ile możesz i ile dyktuje Ci serce. A jeśli nie możesz – to nic.

Ofiara składana podczas kolędy jest dobrowolnym wsparciem wspólnoty parafialnej – na ogrzewanie kościoła, remonty czy cele charytatywne. To wyraz naszej troski o to miejsce, w którym się modlimy. Ale jeśli Twoja sytuacja materialna jest trudna, jeśli ledwo wiążesz koniec z końcem – niech pusta koperta (lub jej brak) nie będzie powodem zamknięcia drzwi. Żaden mądry duszpasterz nie przychodzi do Was dla pieniędzy, ale dla Was samych. Dla Waszych dusz.

Błogosławieństwo w domu, w którym nie złożono ofiary, jest tak samo ważne i potężne, jak w domu, który wsparł parafię dużą kwotą. Bóg nie patrzy na nominały banknotów, ale na otwartość serca.

Warto więc otworzyć drzwi. Nawet jeśli w naszym życiu nie wszystko jest idealnie poukładane. Nawet jeśli mamy wątpliwości w wierze. Kolęda może być czasem krótkiej, ale szczerej rozmowy. Może być momentem, w którym powiesz księdzu: „Proszę o modlitwę, bo jest nam teraz ciężko”.

Nie bójmy się tego spotkania. Niech ten czas będzie okazją do zatrzymania się w biegu i powiedzenia Bogu: „Wejdź, Panie Jezu. Ten dom należy też do Ciebie”. Niech wspólna modlitwa „Ojcze Nasz” odmówiona w Waszym pokoju przyniesie pokój, którego świat dać nie może.

Zostawiam Was ze słowami samego Jezusa, które najlepiej oddają sens wizyty duszpasterskiej:

„Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi!” (Łk 10, 5)

Niech ten pokój zagości u Was na stałe.
1985

U nas od kilku lat /po plandemii/ nie było prawdziwej kolędy , było coś innego czego nie będę krytykować , bo były Msze . W tym roku jest możliwość zaproszenia do domu i to uczynimy . Kolęda u nas w Międzylesiu jest na zaproszenie księdza . Cieszę się , że kapłan pobłogosławi dom i pewnie naszym gościom , którzy tego błogosławieństwa potrzebują .
Od zaprzyjaźnionego kapłana dowiedziałam się , że ksiądz błogosławi wszystko podczas kolędy , każdy przedmiot. Nasze domy mają swoje historie.