Modlitwa o miłość do Kościoła Kocham mój Kościół Był czas, pamiętasz, Panie? W którym mogłem akceptować tylko Kościół doskonałych. Najmniejsze rozdarcie jego szaty mnie gorszyło, każdy ślad błota na niej mnie oburzał, wszelka słabość powodowała potępienie małego sędziego zagnieżdżonego w moim wnętrzu. Dziś, na szczęście, zaczynam się leczyć z tych wymagań idealistycznych. Zaczynam rozumieć, że to był Kościół moich marzeń, a nie Kościół założony przez Ciebie. Zdaję sobie z tego sprawę, nie robiąc dramatu, że Kościół objawia, ale czasem i zakrywa Boga. Twój i nasz Kościół, Panie, jest święty, ale składa się z grzeszników. Kościół przekazuje mi Twoją Ewangelię, z pewnością, lecz w opakowaniu swej mizerii. W Bogu nie ma cienia ani zmarszczki, ani plamy, zaś Twój i nasz Kościół składa się z ludzi, biednych, małych i słabych (choć udają, że są bardzo ważni). Teraz uczę się kochać i przyjmować z radością Kościół, jaki jest. Jednak wciąż się będę starał i modlił, by stawał się coraz bardziej czysty i piękny, coraz bardziej podobny do Ciebie. Alessandro Pronzato tłum. St. Klimaszewski MIC www.strazhonorowa.pl
Nie wystarczy być tylko dobrym człowiekiem. Wśród motywów za porzuceniem wspólnoty Kościoła można znaleźć i taki: Jestem dobrym człowiekiem. Kościół nie jest mi do niczego potrzebny. A Boga mogę spotkać w szumie lasu, na brzegu jeziora… Padają przy tym argumenty w rodzaju: Pan X jest niewierzący, ale nikt przecież nie zakwestionuje jego szlachetności, altruizmu. A wielu katolików jest obojętnych na ludzką biedę - udają, że nie widzą krzywdy innych (albo sami krzywdzą) itp. Budowanie obrazu rzeczywistości na uogólnieniach zawsze prowadzi do jej wykrzywienia. Nie bez powodu też wszyscy, bez wyjątku, jesteśmy wezwani do permanentnego wchodzenia w postawę nawrócenia - cytując św. Jana Pawła II: do "wypływania na głębię". I odkrywania, że sami z siebie niewiele możemy - wszak "łaską jesteśmy zbawieni" (por. Ef 2, 8). Skąd się bierze dobroludzizm? Z okazji przeżywanego kilka lat temu w Kościele Roku Miłosierdzia kard. Robert Sarah pisał: "Ideologia polegająca na "byciu po prostu …Więcej
TUTAJ ALBUM DO PRZEMÓWIEŃ PAPIESKICH TUTAJ ALBUM DO ENCYKLIK PAPIESKICH + IN EMINENTI - ENCYKLIKA PAPIEŻA KLEMENSA XII O TAJNYCH STOWARZYSZENIACH 28 IV 1738 r. KLEMENS BISKUP Sługa Sług Bożych Na wieczną rzeczy pamiątkę Rozprzestrzenianie się tajnych stowarzyszeń Do wszystkich wiernych. Pozdrowienie i apostolskie błogosławieństwo! Ponieważ zostaliśmy wyniesieni do godności apostolskiej i chociaż mało dorównujemy im w zasługach, to jednak z zrządzenia Bożej opatrzności, jak to nakazuje Nam troska pasterska, która została Nam powierzona z wysoka, zamierzamy ze szczególną troską zwrócić uwagę na to, co kładzie kres występkom i błędom, w celu ustrzeżenia prawdziwej religii w nienaruszonej postaci, a co także powinno przyczynić się do uspokojenia grożącego w dzisiejszych czasach całemu światu katolickiemu niebezpieczeństwa zaburzeń społecznych. Dowiedzieliśmy się z opinii publicznej, że rozprzestrzeniają się szeroko, co dzień czyniąc dalsze postępy, pewne stowarzyszenia, zgromadzenia …Więcej
+ LEON XIII - SAPIENTIAE CHRISTIANAE - O OBOWIĄZKACH KATOLIKÓW Do Patriarchów, Prymasów, Arcybiskupów i Biskupów Kościoła katolickiego pozostających w jedności i łasce ze Stolicą Apostolską! Prawdziwy cel człowieka Niezbędny jest powrót do zasad chrześcijańskich i konieczna zmiana trybu życia, obyczajów i urządzeń ludów, podług świętych chrześcijaństwa przepisów; potrzeba ta objawia się co dzień potężniej. Coraz bardziej oddalano się od chrześcijaństwa, przez co gwałtownie wezbrała powódź złego, które nas otacza, i to tak gwałtownie, że wszyscy dobrze myślący ludzie z obawą myślą o teraźniejszości, a z drżeniem spoglądają w przyszłość. Czasy nasze wprawdzie niemałe uczyniły postępy w dziedzinie dóbr materialnych i zmysłowych; ale zmysłowość, siła fizyczna i bogactwo ziemskie, jakkolwiek one życie na tym padole czynią wygodnym i przyjemnym, nie zdołają jednak w żaden sposób zadowolić ducha ludzkiego, który pragnie wyższych i piękniejszych dóbr. Do Boga oko nasze zwracać …Więcej
Drabina św. Benedykta , VII stopień pokory. Rozważamy już siódmy z dwunastu stopni "drabiny" św. Benedykta, więc robi się coraz trudniej... I jak zwykle tych, którzy nie czytali wcześniejszych rozważań odsyłam do poprzednich postów. VII. Siódmy stopień pokory to przekonanie o grzeszności, niegodności przed Bogiem oraz słabości w wierze. Kiedyś pewna osoba, która jak myślę chciała zrobić na mnie wrażenie pobożnością, mówiła w kółko o sobie, że jest „szmatką” Jezusa. Zniecierpliwiony powiedziałem, że zbyt dużo siedzi w pobożnych książkach, gdy tymczasem Bóg oczekuje od niej, aby w końcu zajęła się prawdziwym życiem. Niestety, słowa mogą kłamać, słowa mogą być puste, nic nie znaczyć... Nawiasem mówiąc, tak rodzi się obłuda. Benedykt w „Regule” mówi, że w siódmym stopniu „drabiny” nie chodzi, abyś opowiadał wszystkim o swojej pokorze, tęsknie wzdychał na modlitwie albo bił się w piersi, recytując psalmy. Tu nie chodzi o leżenie krzyżem w kaplicy czy kościele, choć absolutnie …Więcej
Przekonanie o niegodności i słabości musi przeniknąć życie człowieka, ma stworzyć go na nowo. Warto sięgnąć do pism Świętych, żeby zobaczyć, jak oni żyli przekonaniem o swojej niegodności, jak naprawdę żyje się pokorą.