Jezus Chrystus jest jedynym Zbawicielem wszystkich ludzi.
Jezus Chrystus jest jedynym Zbawicielem wszystkich ludzi.Te słowa Piotra nie padają przeciw Izraelowi, ale jako prawda w samym jego sercu, w Jerozolimie, wobec arcykapłanów, starszych i uczonych w Piśmie.
To bardzo istotne: apostoł nie przemawia do pogan nieznających objawienia, lecz do tych, którzy żyją obietnicą, Prawem i pamięcią przymierza.
Dlatego Dz 4,12 nie oznacza zerwania z historią Izraela, ale wskazuje jej punkt dojścia.
Jezus nie jest obcym dodatkiem do dziejów zbawienia, lecz Tym, o którym „świadczą wszyscy prorocy” (Dz 10,43), Tym, którego zapowiadały „Prawo Mojżesza, Prorocy i Psalmy” (Łk 24,44).
Logika biblijna jest tu bardzo spójna.
Bóg wybrał Abrahama, mówiąc: „w tobie będą błogosławione wszystkie plemiona ziemi” (Rdz 12,3). Potem obietnica przechodzi przez Izaaka, Jakuba, lud przymierza, Dawida i proroków, aż przychodzi Mesjasz. Jezus sam mówi: „zbawienie bierze początek od Żydów” (J 4,22).
To zdanie wyklucza każdą pogardę wobec Izraela, bo chrześcijanin otrzymał dostęp do historii zbawienia właśnie przez ten lud. Paweł powie jeszcze mocniej: „do nich należą patriarchowie, z nich również jest Chrystus według ciała” (Rz 9,5). Skoro więc Dz 4,12 mówi o jedynym imieniu zbawienia, to nie niszczy korzenia, lecz ukazuje owoc, do którego ten korzeń prowadził.
Z tego wynika, że chrześcijanin nie może przyjmować teorii dwóch niezależnych dróg zbawienia.
Sam Jezus mówi: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie” (J 14,6).
Podobnie Paweł stwierdza: „jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus” (1 Tm 2,5).
Jeśli więc Piotr w Dz 4,12 mówi o jednym imieniu, to nie wypowiada prywatnej opinii, ale wyraża sam środek orędzia apostolskiego.
Chrystus jest wypełnieniem obietnicy, „kresem Prawa” w znaczeniu jego spełnienia (Rz 10,4), „tak” Boga dla wszystkich obietnic (por. 2 Kor 1,20). Ta prawda dotyczy wszystkich ludzi, bez wyjątku, także Izraela, bo „nie ma różnicy: wszyscy bowiem zgrzeszyli” (Rz 3,22–23), i dlatego wszyscy potrzebują tego samego Zbawiciela.
Jednocześnie Biblia równie jasno zabrania chrześcijaninowi pychy wobec Żydów.
Paweł używa obrazu oliwki: poganie zostali wszczepieni w święty korzeń Izraela, a nie odwrotnie. Dlatego ostrzega: „nie wynoś się nad gałęzie”, „nie ty podtrzymujesz korzeń, ale korzeń ciebie” (Rz 11,18). To oznacza, że wyznawanie Dz 4,12 nie może przyjmować formy pogardy, triumfalizmu ani oskarżenia.
Chrześcijanin nie mówi: „my zajęliśmy wasze miejsce”, bo Paweł pyta wprost: „czyż Bóg odrzucił lud swój? Żadną miarą!” (Rz 11,1). Dalej dodaje: „dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne” (Rz 11,29).
A więc jedyność Chrystusa i trwałość Bożej wierności wobec Izraela nie są dla Biblii sprzecznością, lecz napięciem wpisanym w jedną historię zbawienia.
To napięcie prowadzi do postawy nadziei, a nie do zamknięcia sprawy ludzkim sądem. Paweł mówi o „tajemnicy” odnoszącej się do Izraela (Rz 11,25).
Nie daje prostego schematu, lecz zostawia przestrzeń dla działania Boga. Gdy pisze, że „cały Izrael będzie zbawiony” (Rz 11,26), nie przekreśla Dz 4,12, ale pokazuje, że sam Bóg doprowadzi swoje dzieło do pełni.
Chrześcijanin nie ma prawa ani rozstrzygać z góry o potępieniu Izraela, ani rozmywać prawdy o Chrystusie.
Ma raczej trwać w bólu i modlitwie Pawła, który wyznaje „wielki smutek i nieustanny ból serca” z powodu niewiary części swoich rodaków (Rz 9,2), a równocześnie ufa w wierność Boga.
Z tej samej logiki wynika również ocena współczesnych działań państwa Izrael.
Biblia nigdzie nie pozwala utożsamiać świętości objawienia z bezkrytyczną aprobatą dla czynów politycznych.
Prorocy właśnie wobec Izraela wypowiadali najostrzejsze słowa, gdy deptano sprawiedliwość.
Izajasz wołał: „uczcie się czynić dobrze! Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego” (Iz 1,17). Amos grzmiał przeciw tym, „którzy uciskają ubogich” (Am 4,1), a Micheasz przypominał: „powiedziano ci, człowiecze, co jest dobre: pełnić sprawiedliwość, umiłować życzliwość i w pokorze obcować z Bogiem” (Mi 6,8).
Sprzeciw wobec działań, które gwałcą godność człowieka, niszczą niewinnych, czy prowadzą do niesprawiedliwej przemocy, nie jest antysemityzmem, ani odrzuceniem religijnego dziedzictwa Izraela.
Jest raczej postawą właśnie biblijną, bo Bóg „nie ma względu na osoby” (Pwt 10,17; por. Dz 10,34), a Jego sąd zaczyna się od tych, którzy noszą Jego imię.
Podobnie dialog nie może oznaczać przemilczania prawdy o Chrystusie, ani milczenia wobec ograniczania wolności wyznawania wiary.
Jezus mówi: „każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem” (Mt 10,32). Apostołowie zaś oświadczają: „nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli” (Dz 4,20).
Jeśli więc w jakimkolwiek miejscu, także w Izraelu, uczniowie Chrystusa napotykają przeszkody w wyznawaniu Jego Imienia, chrześcijanin nie może udawać, że to nie istnieje, tylko po to, by zachować pozory spokojnego dialogu.
Miłość „współweseli się z prawdą” (1 Kor 13,6), a nie z przemilczeniem. Dialog bez prawdy byłby zaprzeczeniem Ewangelii, tak jak prawda bez miłości byłaby zaprzeczeniem ducha Chrystusa.
Trzeba też jasno rozróżnić, o jakich korzeniach mówimy. Korzeniem chrześcijaństwa jest judaizm biblijny: wiara Abrahama (Rdz 15,6), Pascha wyjścia (Wj 12), przymierze Synaju (Wj 19–24), modlitwa Psalmów, nadzieja proroków, obietnica nowego przymierza (Jr 31,31–34) i zapowiedź Sługi Pańskiego, który poniesie grzech wielu (Iz 53).
Z tego świata wyrasta Jezus, Maryja, apostołowie i pierwszy Kościół. To właśnie dlatego Jezus może powiedzieć: „gdybyście wierzyli Mojżeszowi, to i Mnie byście wierzyli.
O Mnie bowiem on pisał” (J 5,46).
Chrześcijaństwo nie wyrasta natomiast z późniejszych nurtów definiujących się przez odrzucenie Jezusa i sprzeciw wobec Jego uczniów.
To rozróżnienie nie jest wyrazem pogardy wobec kogokolwiek, lecz prostą konsekwencją logiki objawienia: korzeń prowadzi do owocu, a nie odcina się od niego.
Dlatego chrześcijańska postawa wobec Izraela, w świetle Dz 4,12, musi zachować jednocześnie kilka prawd.
Po pierwsze, Jezus Chrystus jest jedynym Zbawicielem wszystkich ludzi.
Po drugie, Izrael nie jest ludem odrzuconym, lecz ludem, którego historia pozostaje objęta wiernością Boga.
Po trzecie, chrześcijanin nie ma prawa do pychy, ani antysemityzmu, bo żyje z korzenia, którego sam nie zasadził.
Po czwarte, mamy obowiązek sprzeciwiać się niesprawiedliwości i przemocy, także wtedy, gdy dopuszcza się ich państwo Izrael.
Po piąte, nie wolno nam milczeć o Chrystusie, ani rezygnować z upominania się o wolność wyznawania Jego imienia.
Tylko wtedy pozostajemy wierni całej logice biblijnej: „pełnia łaski i prawdy” przyszła przez Jezusa Chrystusa (J 1,17), a prawda ta nigdy nie stoi przeciw miłości, lecz ją oczyszcza i prowadzi ku pełni.
Ks. Tomasz Białoń.